Kalendarz wydarzeń

Z Funduszu Restrukturyzacyjnego można zrezygnować

2018-03-26

„Naszym zdaniem cele ustawy o wsparciu kredytobiorców można osiągnąć poprzez rozbudowę Funduszu Wspierającego i rezygnację z Funduszu Restrukturyzacyjnego. (…) Fundusz można stworzyć w sposób analogiczny jak działający kiedyś fundusz ochrony środków gwarantowanych, gdzie banki by trzymały środki na ewentualne uruchomienie, gdyby np. kurs waluty gwałtownie wzrósł” – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz w rozmowie z PAP

PAP: Podczas ostatniego posiedzenia podkomisji ds. ustaw frankowych przedstawił Pan aktualne postulaty ZBP wobec prezydenckiego projektu ustawy o wsparciu kredytobiorców, którym podkomisja ma się zajmować. Co jest najważniejsze?

Krzysztof Pietraszkiewicz: Przedstawiłem aktualny obraz rynku kredytowego, informację o obciążeniu klientów i wskazywałem na to , że należy dokonać pewnych korekt w tym projekcie, by jego przepisy były adekwatne do celu zawartego w tytule ustawy. Zależy też nam na tym, by nie doprowadzać do sytuacji, w ramach której mogłoby dochodzić do rodzaju moralnego hazardu, niejako zmuszania banków do namawiania klientów do przewalutowania kredytów za wszelka cenę, podczas gdy ustawa zakłada pełną dobrowolność i pomoc dla osób najsłabszych ekonomicznie.

PAP: W projekcie są dwie sfery - pierwsza to Fundusz Wspierający, dla wszystkich kredytobiorców, do którego, jak rozumiem, ZBP nie ma większych uwag?

K.P.: Tak, zależy nam tylko, żeby nie było automatycznych umorzeń ,przemyślenia wymaga celowość i sposób rozliczania pożyczek związanych ze sprzedażą mieszkania. Nie znamy pełnego  uzasadnienia dla bezterminowego działania Funduszu Wsparcia oraz odstąpienie od koncepcji zwrotu wpłat niewykorzystanych przez FWK, ale o tym będziemy dyskutować.

PAP: Najwięcej uwag ZBP ma do tzw. Funduszu Restrukturyzacji, na który mają się składać banki, a który ma pokrywać koszty ewentualnych przewalutowań kredytów denominowanych lub indeksowanych do obcych walut. Podczas posiedzenia mówił Pan m.in., że na mechanizmie przewalutowania zarobią najbogatsi kredytobiorcy.

K.P.: To jest groźne rozwiązanie, bo ten fundusz ma nie tylko działać bezterminowo ale też niewykorzystane przez wpłacający bank środki  miałby trafiać do innego konkurenta, w związku z tym może to wymuszać sytuacje, że banki będą namawiać klientów by dokonali konwersji dla konwersji. Tymi, którzy najwięcej by skorzystali na tym mechanizmie, i na to chcemy projektodawcom zwracać uwagę ci, którzy posiadają duże oszczędności, a mają zaciągnięte kredyty. Oni mogliby uzyskać wysokie umorzenie i tego samego dnia spłacić cały kredyt. Podczas gdy celem ustawy jest przecież pomaganie tym osobom, które mają kłopoty. Chcemy również przeciwstawić się doprowadzaniu do sytuacji, w wyniku której  doszłoby do uprzywilejowania kredytobiorców frankowych względem złotowych. Może się bowiem okazać, że kredyt zaciągnięty w tej samej wysokości 10 czy 12 lat temu nagle dla osoby, która wzięła go w postaci waluty obcej, byłby istotnie tańszy. Tego klienci złotowi i w ogóle podatnicy, jak pokazują wyniki badań, nie akceptują ,bo to byłoby naruszenie podstawowych zasad współżycia.

PAP: Rozumiem, że mówiąc o dążeniu banków do "konwersji dla konwersji" ma Pan na myśli zawarty w projekcie mechanizm, że kwota wpłacona przez bank do Funduszu Restrukturyzacyjnego, nie wykorzystana do przewalutowania, trafiałaby do innego banku, tego, który szybciej przewalutuje swoje kredyty, zgodnie z zasadą "kto pierwszy ten lepszy". Jeśli więc ten mechanizm wejdzie w życie, banki będą dążyć do przewalutowania za wszelką cenę, oferując klientom, również tym bogatym, najkorzystniejsze warunki.

K.P.: Tak. Będzie dochodzić do paradoksów, że w jednych bankach będą uszczęśliwiane osoby zamożne, podczas gdy ci ubożsi, w innych bankach, mogliby pomocy nie uzyskać , ale to jest jeden aspekt. Drugi aspekt jest taki, że taki mechanizm może być w ogóle niezgodny z prawem unijnym, bo to byłaby pomoc publiczna. Zamiast tego można by rozszerzyć odpowiednio funkcjonalność Funduszu Wspierającego i przychodzić z pomocą osobom najbardziej potrzebującym. Trzeba przestrzegać także zasadę, że pomoc i wsparcie jest kierowane do osób, które zaciągały kredyt na własne potrzeby mieszkaniowe, a nie na cele inwestycyjne. Jest przecież  liczna grupa osób, która zaciągnęła po  kilka lub kilkanaście kredytów wysokiej wartości , ewidentnie na cele inwestycyjne. W tych wszystkich sprawach trzeba się też kierować zdrowym rozsądkiem, bo ważna jest stabilność sektora bankowego. Kolejne wyprowadzenie z sektora bankowego kilkunastu miliardów złotych to niebezpieczeństwo dla tego sektora i utrzymania przez niego zdolności do finansowania gospodarki. Wysokość  obciążeń polskiego sektora bankowego , nie będę tego ukrywał, jest już dziś dramatyczny.

PAP: To co Pan mówi może oznaczać, że Fundusz Restrukturyzacyjny, zdaniem ZBP, powinien w ogóle zniknąć z projektu?

K.P.: Naszym zdaniem można osiągnąć cele ustawy poprzez rozbudowę Funduszu Wspierającego i rezygnację z Funduszu Restrukturyzacyjnego. Przecież w każdej chwili konwersja kredytu może nastąpić. Nie chcemy jednak doprowadzić do tego, że banki będą intensywnie namawiać klientów do przewalutowania, podczas gdy za jakiś czas stopy procentowe mogą pójść w górę i ci klienci mogą mieć znów wysokie raty spłaty kredytów. Poza tym można ten fundusz stworzyć w sposób analogiczny jak działający kiedyś fundusz ochrony środków gwarantowanych, gdzie banki by trzymały środki na ewentualne uruchomienie, gdyby np. kurs waluty gwałtownie wzrósł.

PAP: ZBP postuluje też, by wpłaty banków na oba fundusze byłyby traktowane jako koszty uzyskania przychodu w podatku CIT?

K.P.: Tak, wpłaty na fundusze powinny być kosztem uzyskania przychodu, a umorzenia i wsparcie dla klientów powinny być zwolnione z płaconego przez nich podatku PIT. Trzeba pamiętać, że wejście banków w tzw. kredyty frankowe było w swoim czasie mocno wspierane i stanowczo oczekiwane przez  państwo.

PAP: Czy będzie Pan chciał się spotkać z przedstawicielami prezydenta, który zgłosił projekt, by przedstawić swoje argumenty?

K.P.: Na pewno będziemy chcieli przedstawić nasze propozycje i racje przedstawicielom pana prezydenta. Chodzi o to, żeby cała sprawa była rozwiązana jak najlepiej bez emocji, które panują wokół kredytów frankowych . Trzeba pamiętać, że w roku 2018 mamy  całkiem inną sytuację  niż była trzy lata temu, czy 10 lat temu, po wybuchu kryzysu finansowego. Przecież wynagrodzenia w okresie ostatnich 10 lat wzrosły o ponad 40 %,ustabilizowała się sytuacja w wielu krajach UE, kurs franka ustabilizował się na poziomie 3,60,  od wielu kwartałów utrzymują się ujemne stopy procentowe , dodatkowo obowiązuje tzw. sześciopak, czyli oferta wsparcia banków wobec kredytobiorców. Dodajmy do tego niskie bezrobocie i uruchomienie programu 500+.Kredyty frankowe są poza tym w poważnym stopniu spłacone, jeśli chodzi o kapitał, raty są znacząco niższe, niż kredytów złotowych, a jakość portfela kredytów frankowych lepsza niż złotowych. Poza tym 70 proc. kredytobiorców frankowych nie jest zainteresowana  dokonywaniem jakichkolwiek działań bo ich sumaryczne obciążenia są istotnie niższe niż klientów , którzy zaciągnęli kredyty złotowe.

Rozmawiał Piotr Śmiłowicz PAP